poniedziałek, 10 października 2011

Wschód słońca - Babia Góra Czerwiec 2010

Babia Góra - Babia Hora - Królowa Niepogód - "Babcia" - Diablak




Babia Góra - Babia Hora - Królowa Niepogód - "Babcia" - Diablak - Teufelspitze czy może jeszcze inaczej można powiedzieć o tym jakże pięknym, a zarazem niebezpiecznym i czasami nawet bardzo trudno dostępnym szczycie w Beskidzie Żywieckim. Dużo by pisać na ten temat ale nie o tym ten post.

Wyprawa zaczęła się w sumie już 03 czerwca 2010 roku w Korbielowie skąd doszliśmy do schroniska na Hali Miziowej. Pogoda wtedy nie zapowiadała rewelacyjnych widoków, deszcz, mgła, chłód, ciężkie plecaki. Po nocy spędzonej w schronisku na Miziowej ruszyliśmy dalej, im bliżej Markowych Szczawin tym lepsza była pogoda. Zapadł zmrok, a sen niestety nie chciał nadejść - nie którzy nawet nie spali tej nocy. Mnie sen odwiedził po północy i niestety długo u mnie nie zagościł, gdyż ok. 2:30 trzeba było się zbierać.


Około godziny 03:46 05 czerwca 2010 roku byliśmy już na szczycie, temperatura niezbyt pomagała stanąć w miejscu by podziwiać widoki i czekać na upragniony wschód słońca, ale czego się nie robi dla wrażeń i piękna, których nie zapomnę do końca życia, a które nadeszły z ciepłem porannego słońca. Około godziny 04:24 mozna było zaobserwować pierwsze jaśniejsze refleksy na choryzoncie. Piękna gra światła i cienia, którą ciężko dokładnie opisać - to trzeba zobaczyć - potrafiła zawrócić w głowie.


Trafiliśmy na super pogodę, naprawdę był to sukces na tak nieobliczalnej górze. Nawet najlepszy aparat nie odda tego piękna natury, tych widoków - Tatr nie było jeszcze widać o tej godzinie niestety, ale nie którzy chcieli nawet latać ze szczęścia (Mikes mam nadzieje, że nie masz nic przeciwko, iż publikuje to zdjęcie).


"Lekka drzemka" w Markowych Szczawinach i trzeba wracać do domu. Pożegnanie z "Babcią" i w drogę. Około godz. 11:00 już można było zaobserwować większe skupiska chmur koło szczytu, lecz piękna pogoda utrzymała się do końca tego dnia. Jeszcze nieraz "Cię" odwiedzimy - nasuwały się nam w głowach myśli - jeszcze tu wrócimy......


Dziękuje wszystkim uczestnikom (Rafał,Jacek, Agnieszka, Michał-Mikes, Marek) 3-dniowej wycieczki za towarzystwo i za wspieranie mnie w trudnych chwilach. Może się kiedyś znowu spotkamy w takim gronie(koniecznie trzeba znowu zabrać uno).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz